|
Współpraca na długich dystansach pomiędzy muzykami zdarzała się wcześniej, ale członkowie zespołu ESP, Jacek Spruch i Mark Ashby, stworzyli pomost pomiędzy dwoma kontynentami by nagrać swój pierwszy album, THE GATE.
Spruch, absolwent filologii angielskiej, wykształcony muzycznie, pochodzi z Krotoszyna. Początkowo zaczął on eksperymentować z syntezatorami gdy zainteresowała go kompozycja w szkole muzycznej. Niedługo później jego muzyka zobrzmiała podczas kilku występów warsztatów parateatralnych w jego rodzinnym mieście. Z tej wspłpracy pochodzi solowy materiał CANYON OF APPEASEMENT, który został entuzjastycznie przyjęty po obu stronach Atlantyku. Niemniej jednak, Spruch czuł się ograniczony przez brak odpowiedniego sprzętu. Syntezatory, których używał ograniczały możliwości realizacji jego pomysłów. Ale kiedy zaczął korespondować z Mark’iem Ashby’m, odkrył jak w pełni wykorzystać swój talent.
Zarówno Spruch jak i Ashby byli członkami nie istniejącego już fan klubu Tangerine Dream (TDIFC). Zainteresowanie muzyką TD zapoczątkowało korespondencję między nimi. Kiedy okazało się, że obaj są muzykami, pojawiła się możliwość stworzenia wspólnego, oryginalnego materiału.
Ashby, który mieszka w pobliżu Waszyngtonu, już 5 lat przed poznaniem Sprucha rozpoczął aktywną działalność artystyczną, wydając własne kasety.Jego wszystkie albumy LEXICON (1992), XENOPHOBIA (1993) oraz INDEPENDENT THOUGHTS (1994) [zawierający utwór "Connections," częściowo skomponowany przez Sprucha] otrzymały pozytywne recenzje w takich wydawnictwach jak Beyond the Horizon i Dreams Word. Łącząc własne barwy, dziwne efekty, czasami wypowiadane słowa, Ashby stworzył estetykę klasyfikowaną gdzieś pomiędzy Tangerine Dream, Pink Floyd i King Crimson. Ponieważ pracował on wcześniej z innymi muzykami i jednocześnie współtworzył muzykę grupy The Distance, Ashby chętnie podjął się nowego twórczego wyzwania. Tak narodził się zespół ESP.
Muzycy w końcu spotkali się w New Hampshire, w USA, w czerwcu 1994 roku by stworzyć podstawowe struktury utworów, które miały znależć się na płycie THE GATE. Przez kolejne lata wymieniali oni korespondencyjnie nuty i kasety, aż w końcu w styczniu 1996 roku album został skończony.
Od nagrania THE GATE, Ashby wyprodukował dwie płyty dla amerykańskiej oficyny Horizon Music - THE MIRROR SHATTERED (1996 - wraz z The Distance) i DANCE OF SHADOWS (1998 - ścieżka dźwiękowa do niezależnej produkcji filmowej).
Więcej informacji na temat tych i innych produkcji Horizon Music można znależć na stronie www.hmnetwork.com
Większość materiału THE GATE zawiera stworzone przez Sprucha struktury sekwenserowe z kolejno dogrywanymi instrumentami i improwizowanymi solówkami Ashby'ego. Styl ten jest chyba najbardziej dostrzegalny w częściach "Metamorphosis" i "Crossover" 22-minutowego utworu "Transcendence." Fanom Tangerine Dream, Klausa Schulze i Johna Dyson’a muzyka ESP powinna szczególnie przypaść do gustu.
1) Deus ex Machina 18:10I. Emergence (11:00)II. Brainwave (7:10) 2) Hubris 4:25 3) Catharsis 4:09 4) Transcendence 21:34I. Gate (2:08)II. Metamorphosis (4:27)III. Perception (4:55)IV. Float (2:22)V. Crossover (5:48)VI. Purity (1:54)
MP3 DEMO: Transcendence Hubris
RECENZJE
Nie lubię gdy coś mi się od początku nie podoba, ale uwielbiam, gdy moja niechęć z czasem zamienia się w swoje przeciwieństwo. Pierwsze wrażenie było... lepiej zapomnieć. Z wielkim oporem i po długiej przerwie sięgałem ponownie po kompakt, ale słuchając go drugi raz poczułem, że już reaguję inaczej; już wiedziałem, że to, co w pierwszym odruchu zraziło mnie, było rezultatem tylko nie najwyższych lotów obróbką finalną i ewentualnie nie najtrafniejszym zaprogramowaniem barw, co tak skutecznie utrudniło mi wydobycie esencji muzyki polsko-amerykańskiego duetu.
Jacek Spruch i Mark Ashby nagrali swoje pomysły ponad sześć lat temu - w okresie, w którym kojarzyłem ich bardziej z uwielbieniem dla Tangerine Dream niż z czymkolwiek innym; a tu tymczasem zupełne zaskoczenie. "The Gate" jest bliższa obecnym dokonaniom Chstophera Franke niż jakiejkolwiek klasie w szkole berlińskiej. Głównym zabiegiem jest polifonia stanowiąca pomost między jej ozdobną, barokową odmianą, a współczesną, w której nacisk jest w większym stopniu położony na kontrapunkt rytmiczny niż melodyczny. Poruszam takie techniczne sprawy, ale ta muzyka wcale nie jest techniczna. Tak, sporo w niej matematyki - szczególnie w warstwie rytmicznej i doborze nietypowych sygnatur - ale teraz, gdy odkryłem jej zalety, słucham dla delektowania się jej urodą. Najbardziej urzekł mnie trzeci kawałek - delikatnie folkujący, ale po prostu ładnie skomponowany; mógłby trwać sporo dłużej niż te swoje cztery minuty. Zresztą całość mogła być dłuższa - trwa tylko 50 minut i to jej największa... wada.” Artur Lasoń (Moogazyn - “Estrada i Studio”)
“Muzyce tej nie brakuje nic w kategoriach dynamiki i często dorasta ona do momentów zapierającej dech intensywności. Progresywne wpływy Ashby’ego przyprawiają całą muzykę użyciem gitary i perkusji akustycznej, chociaż nie powinno to zmienić faktu, że muzyka ta powinna spodobać się wszystkim fanom rozbudowanej, ale w końcu dynamicznej, muzyki elektronicznej.
Dwuczęściowy, 18-minutowy „Deus Ex Machina” rozwija się od ambientowego wstępu do sekwencyjnie umotywowanego fragmentu, który równo się zazębia z umiejętnie zagranymi syntezatorowymi motywami, popartymi solidną perkusją a następnie ozdobionymi piaszczystymi gitarowymi akordami. Ambientowe przejście wprowadza drugą część zatytułowaną „Brainwave”, która zachwyca z tych samych względów. Album kończy kolejny magnum opus, 6 częściowy „Transcendence”, który trwa ponad 21 minut i przedstawia całe spektrum muzycznego repertuaru duetu. Po pierwszych pompatycznych akordach pojawiają się spokojne syntezatory i wibrafonowe odcienie przechodzące w kolejny przyjemnie dynamiczny, rytmiczny motyw.
Mniej intensywny, trzeci fragment „Perception” (każdy fragment ma własny tytuł!) prezentuje biegłą grę na gitarze pod rytmiczne tło. Co z kolei przechodzi we wspaniałą, kosmiczno-ambientową sekcję (stosownie zatytułowaną „Float”), po czym „Crossover” przejmuje rolę i pędzi z kolejnym motywem o szybkim tempie.. Krótka abstrakcyjna plama dźwięku „Purity” zamyka album.
Pomiędzy tymi dwoma obszernymi propozycjami można znaleźć dwa krótsze utwory, trwające nie co ponad 4 minuty każdy, nazwane „Hubris” i „Catharsis”. Obydwa przypominają swoich gigantycznych braci, choć w bardziej zmiennej i skróconej formie. Obydwa są bardzo melodyjne; „Hubris” buduje potężne napięcie, przy czym „Catharsis” kieruje się bardziej w stronę złożonej (choć lekkiej) symfoniki.
Zróżnicowane wpływy artystów przyczyniły się do albumu, który, nie odbiegając za bardzo od klimatów Tangerine, prezentuje własny niepowtarzalny klimat. To odświeżające, nowe podejście do współczesnej instrumentalnej muzyki elektronicznej i warto tego albumu posłuchać.”Carl Jenkinson – „Sequences” nr 26
|